środa, 27 stycznia 2010
Głupi żart czy zwykły seksizm w gdańskim klubie?
Seksistowski "alfabet żeńskich imion" od paru tygodni wisi w popularnym gdańskim pubie. Czy po interwencji klientek i klientów oraz portalu MMTrójmiasto poniżające kobiety teksty znikną z lokalu? Polecamy artykuł Łukasza Stafieja Znikną wulgaryzmy ze ściany Cafe Szafa w portalu MMTrójmiasto.
piątek, 22 stycznia 2010
Wizje rozwoju miasta - odpowiedź Prezydenta Adamowicza na pytanie TAK
Na stronie internetowej Miasta Gdańsk dostępne są już odpowiedzi na pytania mieszkańców i mieszkanek, zadane w czasie debaty "Wizje rozwoju miasta", która odbyła się w Ratuszu Staromiejskim 12 stycznia 2010 r. Znajduje się wśród nich pytanie Trójmiejskiej Akcji Kobiecej: "Jakie inicjatywy równościowe prowadzi Miasto Gdańsk? Czy w roku 2010 planowane jest powołanie urzędu ds. równego traktowania?" Prezydent Paweł Adamowicz udzielił na nie następującej odpowiedzi: "Miasto nie zamierza stwarzać takiego stanowiska. To zadanie nie władzy samorządowej, a - rządowej." Brak zainteresowania Miasta wyrównywaniem szans kobiet i mężczyzn oraz walką z dyskryminacją ze względu na płeć przyjmujemy z dużym zaniepokojeniem. Równocześnie przypominamy: w Gdańsku mieszka ponad 240 tysięcy kobiet. Obowiązkiem Miasta jest o nich pamiętać. Zobacz także: Czy jest dla nas miejsce w wizji rozwoju miasta?
czwartek, 21 stycznia 2010
Henryka Krzywonos-Strycharska wspiera Marsz Kobiet
Wczoraj Trójmiejska Akcja Kobieca spotkała się z Henryką Krzywonos-Strycharską, organizatorką strajków w 1980 roku, sygnatariuszką Porozumień Sierpniowych i honorową obywatelką Gdańska, która przez wiele lat prowadziła rodzinny dom dziecka, zaś na Kongresie Kobiet Polskich uhonorowana została tytułem Polki Dwudziestolecia. Bardzo się cieszymy, że Pani Henryka Krzywonos popiera idęę solidarnego Marszu Kobiet (oraz wspierających je mężczyzn), który poświęcony będzie problemowi ekonomicznego wykluczenia. Mamy nadzieję, że przed nami owocna współpraca. :-)
Agnieszka Kaim, Ania Miler, Henryka Krzywonos-Strycharska, Lidka Makowska i Monika Popow
Wszystkim osobom i organizacjom, które chcą się przyłączyć do organizacji Marszu, przypominamy, że 30 stycznia o godzinie 16 odbędzie się otwarte spotkanie Trójmiejskiej Akcji Kobiecej. Zapraszamy do Pracowni Kultury Miejskiej (ul. Kilińskiego 1, Gdańsk-Wrzeszcz, teren dawnego browaru, budynek po lewej stronie za bramą, I piętro).
poniedziałek, 18 stycznia 2010
Raport o pomorskiej gospodarce zaskakuje pobieżnością
W zeszłym tygodniu Trójmiejska Akcja Kobieca otrzymała pocztą od Urzędu Marszałkowskiego raport pt. „Czynniki i mechanizmy zmian gospodarki i rynku pracy województwa pomorskiego do roku 2020”. Został on opracowany pod kierunkiem doktora Bohdana Wyżnikiewicza.
W załączonym do publikacji liście Wiesław Byczkowski, Członek Zarządu Województwa Pomorskiego, prosi o „opinie i głosy, które pozwolą zobiektywizować wyniki prac badawczych i uczynić z nich podstawę do działań akceptowanych przez wszystkich aktorów życia społeczno gospodarczego w regionie”.
Pomyślałam, że skoro raport wysłano do TAK, to zapewne zawiera on jakieś ciekawe dane i analizy dotyczące kobiet na pomorskim rynku pracy. I faktycznie, zawiera taki podrozdział – to „aż” 6 linijek na 126 stron publikacji. Zacytuję go w całości:
"Więcej kobiet na rynku pracy
Wskaźnik aktywności zawodowej kobiet będzie rósł ze względu na wyzwania demograficzne i zmianę modelu rodziny - większą aktywizację domową mężczyzn (zasiłki opiekuńcze dla mężczyzn, urlopy ojcowskie tak popularne już w Skandynawii), elastyczne formy zatrudnienia – nowe formy zatrudniania kobiet (e-praca, praca projektowa, praca w domu), aktywne formy przekwalifikowania kobiet. Ten trend wspierany jest różnego rodzaju ruchami i organizacjami samopomocowymi oraz politycznymi".
To ciekawe, że w momencie, gdy media informują o trudnej sytuacji kobiet na rynku pracy 1, a WUP donosi o wzroście liczby bezrobotnych kobiet (lipiec 2009 - 46 037 osób, 53,3% ogółu bezrobotnych; listopad 2009 – 50 827 osób, 54,1% ogółu bezrobotnych 2), raport przewiduje tak optymistyczne tendencje. Czym właściwie te prognozy są poparte?
Ciekawi mnie także, co oznacza wymieniona w raporcie „praca w domu”? Przecież e-praca, czyli praca zdalna, została już wymieniona, więc chyba drugi raz do niej nie nawiązano?
Z kolei przyrównywanie urlopów ojcowskich w Polsce do sytuacji w Skandynawii zakrawa na żart. To, że tam urlopy dla ojców doprowadziły do większej aktywizacji domowej mężczyzn, wcale nie oznacza, że podobnie będzie w Polsce - pod tą samą nazwą kryć się mogą inne rozwiązania…
W Polsce przed 1 stycznia 2010 ojciec mógł wziąć urlop macierzyński tylko wtedy, gdy matka zrezygnowała z jego części lub w trakcie urlopu zmarła. Od 1 stycznia mężczyznom przysługuje urlop ojcowski w wymiarze 1 tygodnia. Trzeba go wykorzystać w pierwszym roku życia dziecka. Urlop macierzyński wynosi 20 tygodni. Urlop wychowawczy może być zaś wzięty przez matkę lub ojca. Jest on bezpłatny, chyba, ze dochód na członka rodziny nie przekracza 504 zł. Wtedy można złożyć wniosek o przyznanie zasiłku rodzinnego, a następnie dodatku z tytułu przebywania na urlopie wychowawczym w wysokości 400 zł.3
Jeśli zaś chodzi o kraje skandynawskie, to modelowym przykładem jest tu Szwecja. Urlop rodzicielski trwa tam 16 miesięcy i może być wzięty zarówno przez matkę, jak i przez ojca. Każde z rodziców musi wykorzystać co najmniej 2 miesiące. Jest to urlop płatny, częściowo przez pracodawcę, częściowo przez państwo. Z kolei w Danii urlop rodzicielski trwa 52 tygodnie, a w Norwegii 56 tygodni. 4
Widać zatem wyraźnie, że sporym nadużyciem jest wyciąganie wniosków o trendach na polskim rynku pracy na podstawie skandynawskich rozwiązań…
Co do „różnego rodzaju ruchów i organizacji” (sic!), to nietrudno do nich dotrzeć i podać w raporcie kilka konkretów na temat ich działalności. Z pomocą przyszłyby tu m.in. bazy.ngo.pl, według których w województwie pomorskim na rzecz równych praw kobiet i mężczyzn działa 38 organizacji pozarządowych.
W podobnie optymistycznym tonie jak sytuację kobiet na rynku pracy omówiono w raporcie inne sprawy – wszystko będzie się dynamicznie rozwijało, specjalizowało, digitalizowało, technologizowało, integrowało, polepszało, pozytywnie oddziaływało itd. Brzmi imponująco, ale jeśli wszystkie wnioski w raporcie poparto równie skrupulatnie przygotowanymi danymi i dogłębnymi analizami, to jest to optymizm na wyrost.
Czytaj więcej: Monika Popow http://tak.blox.pl/2009/09/Kobiety-na-pomorskim-rynku-pracy.html Źródła: 1. Pierwsze do zwolnienia są kobiety, Sylwia Szparkowska, Rzeczpospolita Polacy boją się bezrobocia. Szczególnie Polki, Martyna Mroczek, OnetBiznes Kobiety są częściej zwalniane niż mężczyźni?, Trojmiasto.pl 2. Wojewódzki Urząd Pracy - Rynek pracy
czwartek, 14 stycznia 2010
Czy jest dla nas miejsce w wizji rozwoju miasta?
We wtorek 12 stycznia 2009 w Ratuszu Staromiejskim odbyła się debata „Gdańsk – wizja rozwoju miasta”, do udziału w której mieszkańców Gdańska zaprosił Prezydent Paweł Adamowicz oraz jego zastępcy Wiesław Bielawski i Andrzej Bojanowski. Debata od samego początku kontrowersyjna z powodu sposobu jej przeprowadzenia – zadawania przez mieszkańców pytań na kartkach, jak zgodnie twierdzą komentatorzy i komentatorki, nie przyniosła niczego nowego. Po raz kolejny przedstawiono wielkie plany inwestycyjne – Baltic Arenę, Europejskie Centrum Solidarności i Muzeum II Wojny Światowej. Wyliczano kilometry wybudowanych dróg i kwoty przeznaczone na rewitalizację czterech dzielnic.
Wczorajsza debata jest jednak dobrym pretekstem, aby zastanowić się, jakim językiem o mieście i jego mieszkańcach mówią wybrane przez nas władze. – Idealne polis to miasto ludzi szczęśliwych. Idealne miasto musi mieć wewnętrzną siłę rozwoju. Są to przede wszystkim ludzie – deklarował Prezydent Adamowicz. Problem jednak w tym, że w przedstawionej wizji rozwoju Gdańska było wszystko poza jego mieszkańcami. Idealne gdańskie polis to wielka męska metropolia, utopijny projekt z dziedziny hight-tech, zamieszkany przez klasę kreatywną, która dopiero ściągnie do miasta przyszłości.
Klasa kreatywna to pojęcie stworzone przez amerykańskiego socjologa Richarda Floridę. Obejmuje ono osoby tworzące dobra intelektualne. Do klasy kreatywnej będziemy więc zaliczać zawody informatyczne, inżynierskie, edukacji, sztuki, rozrywki, biznesu, marketingu, prawa. Według Floridy o rozwoju ośrodka kreatywnego, jakim jest miasto, decyduje zasada 3T: technologia – talent - tolerancja. Właśnie obecność 3T przyciąga klasę kreatywną, która staje się siłą decydującą o możliwościach rozwoju miasta.1
Teoria Floridy stała się kluczowa dla myślenia o strategii rozwoju zarówno naszego kraju, jak i miast. W Gdańsku w listopadzie w czasie konferencji „Obywatel – podmiot czy partner w działaniach administracji publicznej?” mogliśmy wysłuchać prezentacji Jakuba Wojnarowskiego, członka Zespołu Doradców Strategicznych Premiera. Osadzona właśnie w koncepcji Floridy „Ewaluacja społeczeństwa po transformacji ustrojowej w świetle perspektywy rozwojowej Polski”, streszczała Strategię „Polska 2030”, opierającą się na założeniu, że kluczowymi dla dynamicznego rozwoju kraju są wysokie technologie, nauki ścisłe i rozwój takiego modelu społeczeństwa, którego podstawą będą klasy kreatywne.
Wydaje się, że władze Gdańska podążają dokładnie tą drogą. Przedstawiono wizję miasta dla wybranych, pasujących do pożądanego schematu, wykluczając tym samym wszystkich pozostałych. Mimo iż w czasie wczorajszego spotkania określenie to nie padło, można odnieść wrażenie, że adresatem planów naszych włodarzy jest wyłącznie owa klasa kreatywna, czyli dokładnie nie wiadomo kto. Nie posiada ona płci, pochodzenia społecznego i etnicznego, czyli wszystkich tych czynników, które determinują nasze miejsce w społecznej hierarchii.
Zarysowany w wystąpieniu Prezydenta szczęśliwy Gdańszczanin, członek społeczeństwa obywatelskiego, no właśnie – jest jego członkiem, ale już nie członkinią. Idealne miasto jest "miastem bez kobiet", sama zaś jego wizja to męska narracja znaczona symbolami potęgi. Jak bowiem inaczej nazwać sztandarowe gdańskie inwestycje, ikony rozwoju? To one, a nie polityka równościowa i prorodzinna, są największą troską władz. To z nich mamy być dumni i dumne. Gdański przykład doskonale pokazuje, że wyrównywanie szans kobiet i mężczyzn nie nadaje się na polityczne sztandary. Za mało poważne jest, aby pokazywać je w kolorowych katalogach. Za mało istotne. Co innego natomiast stadion, którego wygenerowane komputerowo przedstawienia mogliśmy wczoraj podziwiać we wszystkich odsłonach.
Znaczącym wydaje się fakt, że w debacie „Wizje rozwoju miasta” udział brali przeważnie urbaniści i architekci. Takich też zagadnień – planowania przestrzennego, inwestycji, budowy dróg, dotyczyła. Głos zabrał Prezydent i wiceprezydenci poza Ewą Kamińską, Zastępczynią Prezydenta Gdańska do Spraw Polityki Społecznej. Nasuwa się pytanie, czy wykluczenie spraw społecznych z debaty o pomyśle na nasz Gdańsk, nie jest dowodem na to, że sprawy społeczne zepchnięte są na drugi plan? W wielkim technologicznym planie rozwoju najwyraźniej zabrakło dla nich miejsca.
Co więc z dialogiem społecznym?
Mieszkańcy korzystając ze swojego obywatelskiego prawa chcą i mogą decydować o swojej przestrzeni. Jakkolwiek negatywne wyniki badań socjologicznych przytaczane były wczoraj, nie można zaprzeczyć, że aktywność i partycypację społeczną wspiera inkluzywna polityka władz. Nikt z nas nie chce być traktowany jako obcy we własnym mieście. To w dialogu społecznym rodzi się poczucie sprawstwa. Jaki zatem dialog prowadzą nasze władze?
Nie można mieć pretensji do organizatorów spotkania, że nie starczyło czasu na wszystkie pytania. Można jednak krytycznie oceniać sposób, w jaki rozumieją dyskusję. Podstawą debaty publicznej nie jest sam fakt jej prowadzenia, ale uznanie różnorodności uczestniczących w niej podmiotów oraz zagwarantowanie jej wolności. Z całą pewnością nie można tak nazwać lakonicznych urzędowych odpowiedzi na przedstawione w zarysie i grupowo pytania. Wydaje się, że sposób rozumienia konsultacji społecznych najlepiej ilustruje przedstawione wczoraj pytanie o to, jak wyglądać będą one w sprawie planowanych inwestycji we Wrzeszczu. W odpowiedzi usłyszeliśmy, że takie konsultacje były i są prowadzone, oraz że konsultowane są wszystkie plany. Pozostaje jedynie zapytać, czy w ten sam sposób, jak podczas wczorajszej debaty.
Na zakończenie warto wrócić do początku. Swoją prezentację Prezydent Adamowicz zaczął od opowieści o przemianie Gdańska postfeudalnego w nowoczesne miasto kapitalistyczne. Dlaczego jednak nie demokratyczne? Wydawałoby się, że to prawo mieszkańców do miasta oraz ich wolność, indywidualność i poszanowanie praw powinny stać u szczytu społecznej drabiny ewolucyjnej.
Na podstawie wtorkowej debaty naprawdę trudno wywnioskować, jaką wizję rozwoju miasta mają Prezydenci. Otrzymaliśmy jednak czytelny sygnał o jakości debaty publicznej w naszym mieście, a może raczej o jej braku.
P.S. Prezydent Miasta obiecał, że wszystkie pytania, na które nie odpowiedział w czasie debaty, zostaną wraz z odpowiedziami opublikowane na stronie www.gdansk.pl. Wśród nich znajduje się pytanie Trójmiejskiej Akcji Kobiecej o politykę równościową w Gdańsku. Czekamy niecierpliwie na odpowiedź.
1 B. Jałowiecki, Fragmentaryzacja i prywatyzacja przestrzeni, [w:] Gettoizacja polskiej przestrzeni miejskiej, pod red. B. Jałowieckiego i W. Łukowskiego, Warszawa 2007, str. 14-15.
niedziela, 10 stycznia 2010
Zapraszamy do współpracy przy organizacji Marszu Kobiet
Wszystkie osoby, organizacje pozarządowe i nieformalne grupy zainteresowane współpracą przy organizacji Marszu Kobiet zapraszamy na otwarte spotkanie w sobotę 30 stycznia o godzinie 16. Spotykamy się w Pracowni Kultury Miejskiej (ul. Kilińskiego 1, Gdańsk-Wrzeszcz, teren dawnego browaru, budynek po lewej stronie za bramą, I piętro).
Demonstracja dotyczyć będzie problemu ekonomicznego wykluczenia kobiet. Przyłącz się do nas, jeśli:
Na Marszu Kobiet chcemy sprawić, by nasz sprzeciw był słyszalny, a wspomniane powyżej problemy – widoczne w przestrzeni publicznej. Stworzymy listę konkretnych postulatów domagając się realizowania przez państwo polityki równościowej, m.in. uchwalenia ustawy o równym traktowaniu.
Polecamy teksty:
Zaległa lekcja solidarności. Polska polityka społeczna - do zmiany od zaraz Ewa Winnicka, Polityka
Fikcja polskiej polityki równościowej Krzysztof Śmiszek, Rzeczpospolita
Pierwsze do zwolnienia są kobiety Sylwia Szparkowska, Rzeczpospolita Relacja ze spotkania 9 stycznia
Wczoraj odbyło się spotkanie Trójmiejskiej Akcji Kobiecej z zaproszonymi do współpracy gośćmi. Wzięły w nim udział m.in. Maria Kuczyńska, znana rzeźbiarka, bezpartyjna radna Sejmiku Województwa Pomorskiego, Przewodnicząca Komisji Nauki, Edukacji, Kultury i Sportu oraz Małgorzata Sworobowicz – Kempa, Pełnomocniczka Wojewody Pomorskiego ds. Równego Traktowania.
Rozmawiałyśmy o potrzebie utworzenia zespołów zadaniowych przy Pełnomocniczce. Grupy te na poziomie lokalnym pracować będą nad rozwiązaniem konkretnych problemów związanych z dyskryminacją kobiet, a także osób niepełnosprawnych czy starszych.
Spotkanie dotyczyło także Marszu Kobiet, który planujemy zorganizować w sobotę 6 marca w Gdańsku. Tegoroczna demonstracja dotyczyć będzie problemu ekonomicznego wykluczenia kobiet.
czwartek, 07 stycznia 2010
Pokaz filmu "Niezłomne"
Krytyka Polityczna zaprasza na pokaz filmu Niezłomne (Iron Jawed Angels) w reżyserii Katji von Garnier. Projekcja odbędzie się we wtorek 12 stycznia o godz. 19.00. Wstęp wolny.
Świetlica Krytyki Politycznej w Trójmieście ul. Nowe Ogrody, Gdańsk
Projekcję poprzedzi wprowadzenie dr Moniki Bokiniec (UG) poświęcone historii emancypacji kobiet i wchodzeniu ich w sferę aktywnej polityki. Pierwszym wydarzeniem w 2010 roku chcielibyśmy uczcić jeden z największych sukcesów końcówki 2009 roku – mianowicie zebranie ponad 100 tys. podpisów poparcia dla projektu obywatelskiego zmiany ustawy o ordynacji wyborczej uwzględniającej parytet płci.
Niezłomne to historia oparta na faktach, której akcja dzieje się na przełomie XIX i XX wieku. To opowieść o Alice Paul (Hilary Swank), znanej bojowniczce o prawa kobiet w USA. W 1913 roku wraz z Lucy Burns powołuje komitet ds. obrony praw kobiet. Organizacja przewodzi strajkom głodowym, demonstracjom przed Białym Domem i innym akcjom, które mają zwrócić uwagę opinii publicznej i spowodować m.in. uzyskanie przez kobiety prawa do głosu w wyborach. Pomimo tego iż sufrażystki dopięły swego w 1920 roku (amerykański Kongres uchwalił wtedy 19 Poprawkę do Konstytucji) Paul nie spoczęła w swoich działaniach. Wielokrotnie za swoje akcje protestacyjne była osadzana w aresztach. Stała się symbolem feminizmu i legendą jeszcze za życia. Zmarła w 1977 roku.
środa, 23 grudnia 2009
Życzenia :-)
Wszystkiego feministycznego, spełnienia parytetów oraz zmiany społecznej w 2010 roku życzy Trójmiejska Akcja Kobieca
środa, 16 grudnia 2009
Podpisy pod ustawą o parytetach - ostatni moment!
To już ostatni moment, by podpisać się pod projektem ustawy o wprowadzeniu parytetów płci na listach wyborczych! Formularze do zbierania podpisów pobrać można tutaj.
Mieszkasz w Trójmieście? Zebrałaś/eś podpisy pod projektem ustawy? A może sam/a chcesz się w ostatniej chwili podpisać? Listy podpisów możesz przynieść do Trójmiejskiej Akcji Kobiecej w środę 16 grudnia do godz. 22 i w czwartek 17 grudnia od godz. 8.30 do godz. 12.30 (Pracownia Kultury Miejskiej, ul. Kilińskiego 1, Gdańsk-Wrzeszcz, teren dawnego browaru, pierwszy budynek po lewej stronie, I piętro). Będzie też możliwość podpisania się na miejscu. Następnie jedna z naszych aktywistek zawiezie podpisy do Biura Kongresu Kobiet w Warszawie. Dlaczego parytety są potrzebne i jak ich bronić? Przeczytaj tekst Magdaleny Środy i Kingi Dunin. A oto jak do podpisania się pod projektem ustawy zachęcają Urszula Dudziak i Jacek Żakowski:
piątek, 11 grudnia 2009
Apel do premiera w sprawie łamania praw człowieka
10 grudnia, w Międzynarodowy Dzień Praw Człowieka, do premiera Donalda Tuska został wystosowany apel w sprawie eliminacji wszystkich form łamania praw człowieka w Polsce. Szanowny Panie Premierze, Z okazji Międzynarodowego Dnia Praw Człowieka niżej podpisane organizacje apelują do Pana i do rządu o podjęcie jak najpilniejszych kroków w celu eliminacji wszelkich form łamania praw człowieka w Polsce. Od wielu lat międzynarodowe instytucje zajmujące się monitorowaniem przestrzegania praw człowieka (ONZ, Rada Europy) zwracają uwagę na łamanie w Polsce praw kobiet oraz praw innych grup dyskryminowanych jak np. mniejszości seksualne. Zalecenia kierowane m.in. przez komitety praw człowieka do polskiego rządu, w szczególności z zakresu zdrowia i praw reprodukcyjnych i seksualnych, są od lat notorycznie lekceważone przez przedstawicieli rządu mimo zobowiązań wynikających z ratyfikowania przez rząd polski międzynarodowych konwencji. ONZ i Rada Europy od lat zwracają uwagę na skutki restrykcyjnego prawa aborcyjnego m.in. łamiące prawo kobiet do zdrowia i życia przy jednoczesnym łamaniu prawa do nowoczesnej antykoncepcji oraz prawa młodzieży do nieideologicznej edukacji seksualnej. Apelują o skuteczne przeciwdziałanie przemocy wobec kobiet oraz wszechstronną pomoc dla kobiet, które przemocy doświadczyły. Zwracają uwagę na brak skutecznych środków prawnych do zwalczania homofobii w sferze publicznej. Ostatnio Komitet Praw Ekonomicznych, Społecznych i Kulturalnych wystosował do rządu wszechstronne zalecenia, których realizacja zmniejszyłaby znacznie zjawisko łamania praw człowieka w Polsce. Panie Premierze, oczekujemy jasnej deklaracji na piśmie od Pana w tej sprawie. Grupa Edukatorów Seksualnych „Ponton”, Aleksandra Józefowska
środa, 09 grudnia 2009
List otwarty w sprawie przeniesienia przychodni wenerologicznej
Gdańsk, 29.11.2009
wtorek, 01 grudnia 2009
Wystąpienie Trójmiejskiej Akcji Kobiecej w czasie spotkania z Elżbietą Radziszewską
W poniedziałek w Urzędzie Wojewódzkim odbyło się spotkanie Pełnomocniczki do Spraw Równego Traktowania Elżbiety Radziszewskiej z przedstawicielkami środowisk kobiecych na Pomorzu. Dotyczyło ono problemów kobiet w naszym województwie. Poniżej przedstawiamy tekst wystąpienia Trójmiejskiej Akcji Kobiecej, wygłoszony w czasie spotkania: Rok 2009 jest dla nas Polek rokiem szczególnym. Za sprawą Kongresu Kobiet zaczęłyśmy się częściej pojawiać w debacie publicznej. Póki co, zajmujemy w niej miejsce skromne. Ten rok pokazał jednak, że istnieje bardzo duża potrzeba działania kobiet oraz zmian. Właśnie, aby mówić o konieczności zmian, o zaniedbaniach oraz sytuacji kobiet, zebrałyśmy się w tym miejscu. O nas kobietach czasem mówi się, że nie wychodzimy na ulice: nie palimy opon, nie wyrywamy płyt chodnikowych. A jeśli, tak jak pielęgniarki, w zdecydowany sposób walczymy o należne nam prawa, nasz protest traktowany jest mniej poważnie, niż wtedy, gdy protestują mężczyźni. To nas kobiet w największym stopniu dotyka brak woli politycznej, lęk polityków przed zmianami oraz ich chęć konserwowania istniejącego porządku. Także polityczki czasem przedkładają interes ekonomiczny i polityczny nad solidarność płci. Dyskryminacja, jakiej doświadczamy, coraz częściej łączy się z naszą pozycją społeczną. Jeśli przyjrzymy się sytuacji ekonomicznej nas, mieszkanek województwa pomorskiego, okaże się, że nie należy ona do najlepszych. Według danych Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Gdańsku we wrześniu 2009 roku, liczba bezrobotnych kobiet w naszym regionie wynosiła 48 373 osoby, co daje 56% ogółu bezrobotnych. Kobiety stanowią również największą grupę o najniższym średnim wynagrodzeniu brutto. Trudno oszacować, jaka część mieszkanek naszego województwa żyje poniżej granicy ubóstwa. Z dużym jednak prawdopodobieństwem możemy stwierdzić, że jest to procent wysoki. To my kobiety najczęściej korzystamy z pomocy społecznej. Jest to zrozumiałe, zważywszy, że w przypadku trudnej sytuacji ekonomicznej rodziny, to na nas spada zazwyczaj konieczność „łatania” domowego budżetu. Od niedawna mówi się o wzrastającej w Polsce liczbie kobiet samotnie wychowujących dzieci. Są to często kobiety, których partnerzy wyjechali do pracy za granicą i nigdy już nie wrócili. Nas kobiet, w większym stopniu niż mężczyzn, dotykają stereotypy i uprzedzenia. Niewystarczająco dyspozycyjne, obciążone dziećmi, obowiązkami domowymi – tak w dalszym ciągu postrzegają nas pracodawcy. Decyzja o pozostaniu w domu, z dziećmi, najczęściej oznacza skazanie samej siebie na gorszą sytuację materialną. Czy możemy wobec tego pozostać obojętne? Obserwujemy obecnie pogłębiające się różnice społeczne, coraz częściej mówi się już o odrębnym świecie wykluczonych kobiet. Jesteśmy wykluczone z władzy, z kultury, z godnego życia. Kobiety, które w początkach XX wieku wywalczyły dla nas prawa wyborcze, powtarzały, że nikt za nas nie załatwi naszych spraw. Z tego też powodu nieustannie, głośno mówiły o spotykającej je niesprawiedliwości. Dziś jak widać, sytuacja nie zmieniła się w wielkim stopniu, mimo iż problemy wydają się inne. My kobiety musimy w końcu zrozumieć, iż bez lobbingu z naszej strony (ze strony kobiet, organizacji kobiecych), bez nacisku na władzę administracyjną same przyczyniamy się do tego, że różnice społeczne pogłębiają się. Zjawisko pogarszającej się sytuacji ekonomicznej kobiet ginie w gąszczu różnych ważnych spraw. Dla polityków z pierwszych stron gazet nie jest to problem wagi państwowej (czasem okazuje się nawet mniej istotny od budowy stadionu). Decyzje o nas (społeczne, ekonomiczne i dotyczące sfery obyczajowej) podejmowane są bez nas. Dlaczego mamy na to pozwalać? Czy chcemy na to pozwalać? Wiele mówi się ostatnio na temat obywatelskości i uczestnictwa w życiu społecznym. W debatach tych nie zauważa się jednak, że to my kobiety jesteśmy najbardziej aktywne. To my uczestniczymy w życiu szkół, jesteśmy lokalnymi liderkami, pracujemy w ośrodkach wychowawczo-opiekuńczych. Ta deprecjonowana sfera opiekuńcza, szkolna, nie jest wcale sferą gorszą, niepoważną. To tu kształtują się postawy odpowiedzialności, otwartości, aktywności. Nie dostrzega się, że w interesie nas wszystkich leży wzmacnianie kobiet w naszych rolach społecznych oraz zawodowych. Dla nas, członkiń Trójmiejskiej Akcji Kobiecej, aktywność, aktywizm, silny i zgodny głos kobiet to rzeczy niezwykle ważne. My kobiety jesteśmy silne, zaradne. Czas mówić głośno o tym, że to na naszych barkach, często trzymają się nie tylko domowe, ale też państwowe budżety. Czas mówić głośno o tym, że pieniądz też ma płeć. Kobiety radzą sobie, nie mają jednak innego wyjścia. Zmusza je do tego brak realnej polityki równościowej i skutecznej polityki prorodzinnej, ułatwiającej godzenie rodzicielstwa z pracą zawodową. Nie wymagajmy od kobiet radzenia sobie w każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji i wyręczania państwa. Nie umywajmy rąk, usprawiedliwiając się prawami rynku czy odwiecznym naturalnym porządkiem. Czas mówić głośno o tym, że tolerowanie tego, by przysługujące wszystkim prawa do godziwej zapłaty, równego dostępu do rynku pracy i godnego życia były łamane, jest po prostu nieuczciwe. Na początku mojego wystąpienia wspomniałam, że sądzi się, iż kobiety nie protestują. To nieprawda! Ale może potrzebny jest nam ruch masowy? Dobrą okazją do tego jest Dzień Kobiet, dzień miły, ale jakże również symboliczny. Tego dnia kobiety w całym kraju demonstrują, aby upomnieć się o swoje prawa. W tym dniu my –wszystkie kobiety- mogłybyśmy połączyć siły (symbolicznie się zjednoczyć) i idąc ramie w ramie sprawić by nasz głos był usłyszany.
Więcej na temat spotkania przeczytać można TUTAJ
wtorek, 24 listopada 2009
piątek, 20 listopada 2009
"Zadra" ma 10 lat!
Jedyny w Polsce feministyczny magazyn obchodzi dziesiąte urodziny! Z drukarni wyszedł właśnie jubileuszowy numer "Zadry". Zachęcamy do lektury nowego numeru - można go kupić w Empikach i salonach Kolportera, a także w internetowej księgarni Fundacji Kobiecej eFKa). Warto również przeczytać urodzinowy felieton Krzysztofa Tomasika oraz zajrzeć na bloga "Zadry".
|
Ostatnie notki
Zakładki:
O Trójmiejskiej Akcji Kobiecej
Współpracują z nami
Organizacje kobiece
Portale
Pisma
Blogi
Trójmiejska Akcja Kobieca swoje logo zawdzięcza
Dołącz do nas
|