środa, 23 grudnia 2009
Życzenia :-)

Wszystkiego feministycznego, spełnienia parytetów

oraz zmiany społecznej w 2010 roku

życzy Trójmiejska Akcja Kobieca


tak_swieta

 


środa, 16 grudnia 2009
Podpisy pod ustawą o parytetach - ostatni moment!

To już ostatni moment, by podpisać się pod projektem ustawy o wprowadzeniu parytetów płci na listach wyborczych! Formularze do zbierania podpisów pobrać można tutaj.

 

Mieszkasz w Trójmieście? Zebrałaś/eś podpisy pod projektem ustawy? A może sam/a chcesz się w ostatniej chwili podpisać? Listy podpisów możesz przynieść do Trójmiejskiej Akcji Kobiecej w środę 16 grudnia do godz. 22 i w czwartek 17 grudnia od godz. 8.30 do godz. 12.30 (Pracownia Kultury Miejskiej, ul. Kilińskiego 1, Gdańsk-Wrzeszcz, teren dawnego browaru, pierwszy budynek po lewej stronie, I piętro).  Będzie też możliwość podpisania się na miejscu. Następnie jedna z naszych aktywistek zawiezie podpisy do Biura Kongresu Kobiet w Warszawie.


Dlaczego parytety są potrzebne i jak ich bronić? Przeczytaj tekst Magdaleny Środy i Kingi Dunin.


A oto jak do podpisania się pod projektem ustawy zachęcają Urszula Dudziak i Jacek Żakowski:


 

piątek, 11 grudnia 2009
Apel do premiera w sprawie łamania praw człowieka

10 grudnia, w Międzynarodowy Dzień Praw Człowieka, do premiera Donalda Tuska został wystosowany apel w sprawie eliminacji wszystkich form łamania praw człowieka w Polsce.

Szanowny Panie Premierze,

Z okazji Międzynarodowego Dnia Praw Człowieka niżej podpisane organizacje apelują do Pana i do rządu o podjęcie jak najpilniejszych kroków w celu eliminacji wszelkich form łamania praw człowieka w Polsce.


Od wielu lat międzynarodowe instytucje zajmujące się monitorowaniem przestrzegania praw człowieka (ONZ, Rada Europy) zwracają uwagę na łamanie w Polsce praw kobiet oraz praw innych grup dyskryminowanych jak np. mniejszości seksualne.

Zalecenia kierowane m.in. przez komitety praw człowieka do polskiego rządu, w szczególności z zakresu zdrowia i praw reprodukcyjnych i seksualnych, są od lat notorycznie lekceważone przez przedstawicieli rządu mimo zobowiązań wynikających z ratyfikowania przez rząd polski międzynarodowych konwencji.

ONZ i Rada Europy od lat zwracają uwagę na skutki restrykcyjnego prawa aborcyjnego m.in. łamiące prawo kobiet do zdrowia i życia przy jednoczesnym łamaniu prawa do nowoczesnej antykoncepcji oraz prawa młodzieży do nieideologicznej edukacji seksualnej. Apelują o skuteczne przeciwdziałanie przemocy wobec kobiet oraz wszechstronną pomoc dla kobiet, które przemocy doświadczyły. Zwracają uwagę na brak skutecznych środków prawnych do zwalczania homofobii w sferze publicznej. Ostatnio Komitet Praw Ekonomicznych, Społecznych i Kulturalnych wystosował do rządu wszechstronne zalecenia, których realizacja zmniejszyłaby znacznie zjawisko łamania praw człowieka w Polsce.

Oczekujemy, że z okazji Międzynarodowego Dnia Praw Człowieka rząd przedstawi program realizacji swoich zobowiązań międzynarodowych wynikających z ratyfikacji międzynarodowych konwencji, dzięki czemu prawa człowieka w Polsce będą wreszcie przestrzegane.

Panie Premierze, oczekujemy jasnej deklaracji na piśmie od Pana w tej sprawie.


Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, Wanda Nowicka
Amnesty International, Draginja Nadażdin
Partia Kobiet
Towarzystwa Interwencji Kryzysowej, Anna Lipowska Teutsch
Loża Kobiet 2006, Anna Wiatr
Koalicja Karat
Zieloni 2004, Dariusz Szwed, Agnieszka Grzybek

Grupa Edukatorów Seksualnych „Ponton”, Aleksandra Józefowska
Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego, Krzysztof Smiszek
Stowarzyszenie Aktywne Kobiety (Sosnowiec), Halina Sobańska
Fundacja Autonomia, Agata Teutsch
Pracownia Kultury Współczesnej, Emilia Walczak, Karol Zamojski
Zielony Instytut, Karol Zamojski, Emilia Walczak
Fundacja Lorga
Łódź Gender, Iza Desperak
Stowarzyszenie Współpracy Kobiet, NEWW Polska
Kobiety dla Pomorza, Ewa Gromada
Trójmiejska Akcja Kobieca
Demokratyczna Unia Kobiet, Lucyna Orłowska Klub w Gdańsku
Aleksandra Sołtysiak

środa, 09 grudnia 2009
List otwarty w sprawie przeniesienia przychodni wenerologicznej

Gdańsk, 29.11.2009

Szanowny Panie Marszałku,

Wyrażamy głębokie zatroskanie oraz sprzeciw wobec zamiaru usunięcia Wojewódzkiej Przychodni Skórno-Wenerologicznej w Gdańsku z obecnej lokalizacji w Gdańsku przy ulicy Długiej 84/85, w której mieści się również Punkt Konsultacyjno-Diagnostyczny, gdzie anonimowo można wykonać testy w kierunku HIV, oraz przeniesienia przychodni do Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego przy ulicy Smoluchowskiego 18.

W naszej ocenie podjęta przez Pana Marszałka decyzja jest niesłuszną. Jako taka stoi w jasnej sprzeczności z przyjętym w 2007 roku czteroletnim, rządowym programem przeciwdziałania zakażeniom wirusem HIV, ale co ważniejsze pozbawia osoby będące nosicielami faktycznego, efektywnego dostępu do pomocy medycznej.

Bezsprzecznie głównym atutem dotychczasowej lokalizacji, w ścisłym centrum miasta, jest łatwa dostępność do fachowego zespołu, którym kieruje Pani doktor Ewa Zarazińska. Natomiast dostępność procedur medycznych, połączona z udzieloną całościową, prawdziwą informacją jest jedną z najbardziej efektywnych metod przeciwdziałania HIV.  Świadczą o tym również dane, zgodnie z którymi 86,9% środków pieniężnych przeznaczanych jest w Polsce na opiekę i leczenie nosicieli, natomiast tylko 10,3% pokrywa mądrą i przemyślaną prewencję – czy zatem nie lepiej zapobiegać niż leczyć? A właśnie pozostawienie Wojewódzkiej Przychodni Skórno-Wenerologicznej wzdłuż przecinających się wielorakich szlaków komunikacyjnych  sprzyja (także dzięki mechanizmowi „blisko, więc wejdę, zobaczę”, który jako istotny referował niedawno podczas tzw. okrągłego stołu dla reformy zdrowia prof. Marek Safjan) zapobieżeniu albo wczesnemu wykryciu zakażenia, co jest w chwili obecnej kluczowe.

Nie możemy równocześnie oprzeć się wrażeniu, że podjęta przez Pana Marszałka decyzja jest pochodną pozornej integracji osób odbieranych jako niepełnowartościowych społecznie,do której zaliczyć można bezrobotnych, mniejszości seksualne, kulturowe oraz subkultury a także osoby niepełnosprawne fizycznie lub umysłowo oraz chore na choroby zakaźne. Tym samym decyzja taka nie uwzględnia zapewne w całości interesu wspólnoty, jest nim przede wszystkim integracja społeczna każdego z mieszkańców Pomorza, której Pan Panie Marszałku jest najwyższym przedstawicielem w ramach samorządu terytorialnego.

Mając powyższe na uwadze, chcemy ponowić nasz sprzeciw wobec zamiaru przeniesienia Wojewódzkiej Przychodni Skórno-Wenerologicznej w Gdańsku, jak również zaproponować Panu Marszałkowi ponowne zweryfikowanie podjętej decyzji w kierunku uwzględnienia postulatów zgłaszanych przez pracowników przychodni, to znaczy utrzymania Wojewódzkiej Przychodni Skórno-Wenerologicznej jako placówki autonomicznej, oddzielnej od Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Gdańsku w której pomoc medyczną otrzymują nosiciele wirusa HIV oraz chorzy na AIDS, co służy uniknięciu redukcyjnego sprowadzania korzystających z Wojewódzkiej Przychodni Skórno-Wenerologicznej do widzianych jako społeczne zagrożenie, chorych. Sprzeciwiamy się również takiej polityce kadrowej, zgodnie z którą kompetentna osoba – Ewa Zarazińska – zostaje zwolniona z pracy za swe poglądy a nie jakość wykonywanej pracy.

Głęboko wierzymy, Panie Marszałku, że taka decyzja pozwoli nam wspólnie budować obywatelskie społeczeństwo Pomorza, otwarte na każdego z nas.


Sygnatariusze listu do Marszałka Województwa Pomorskiego Jana Kozłowskiego:

Krytyka Polityczna
Kampania Przeciw Homofobii Trójmiasto
Pomorski Dom Nadziei
Poradnia MONAR w Gdańsku
Stowarzyszenie Współpracy Kobiet NEWW Polska
Stowarzyszenie Wolontariuszy Wobec AIDS „Bądź z nami”
Trójmiejska Akcja Kobieca
Joanna Czajkowska
Henryka Krzywonos
Aleksandra Szymańska

wtorek, 01 grudnia 2009
Wystąpienie Trójmiejskiej Akcji Kobiecej w czasie spotkania z Elżbietą Radziszewską

W poniedziałek w Urzędzie Wojewódzkim odbyło się spotkanie Pełnomocniczki do Spraw Równego Traktowania Elżbiety Radziszewskiej z przedstawicielkami środowisk kobiecych na Pomorzu. Dotyczyło ono problemów kobiet w naszym województwie.


Poniżej przedstawiamy tekst wystąpienia Trójmiejskiej Akcji Kobiecej, wygłoszony w czasie spotkania:


Rok 2009 jest dla nas Polek rokiem szczególnym. Za sprawą Kongresu Kobiet zaczęłyśmy się częściej pojawiać w debacie publicznej. Póki co, zajmujemy w niej miejsce skromne. Ten rok pokazał jednak, że istnieje bardzo duża potrzeba działania kobiet oraz zmian. Właśnie, aby mówić o konieczności zmian, o zaniedbaniach oraz sytuacji kobiet, zebrałyśmy się w tym miejscu.


O nas kobietach czasem mówi się, że nie wychodzimy na ulice: nie palimy opon, nie wyrywamy płyt chodnikowych. A jeśli, tak jak pielęgniarki, w zdecydowany sposób walczymy o należne nam prawa, nasz protest traktowany jest mniej poważnie, niż wtedy, gdy protestują mężczyźni.


To nas kobiet w największym stopniu dotyka brak woli politycznej, lęk polityków przed zmianami oraz ich chęć konserwowania istniejącego porządku. Także polityczki czasem przedkładają interes ekonomiczny i polityczny nad solidarność płci.


Dyskryminacja, jakiej doświadczamy, coraz częściej łączy się z naszą pozycją społeczną. Jeśli przyjrzymy się sytuacji ekonomicznej nas, mieszkanek województwa pomorskiego, okaże się, że nie należy ona do najlepszych. Według danych Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Gdańsku we wrześniu 2009 roku, liczba bezrobotnych kobiet w naszym regionie wynosiła 48 373 osoby, co daje 56% ogółu bezrobotnych. Kobiety stanowią również największą grupę o najniższym średnim wynagrodzeniu brutto. Trudno oszacować, jaka część mieszkanek naszego województwa żyje poniżej granicy ubóstwa. Z dużym jednak prawdopodobieństwem możemy stwierdzić, że jest to procent wysoki. To my kobiety najczęściej korzystamy z pomocy społecznej. Jest to zrozumiałe, zważywszy, że w przypadku trudnej sytuacji ekonomicznej rodziny, to na nas spada zazwyczaj konieczność „łatania” domowego budżetu. Od niedawna mówi się o wzrastającej w Polsce liczbie kobiet samotnie wychowujących dzieci. Są to często kobiety, których partnerzy wyjechali do pracy za granicą i nigdy już nie wrócili.


Nas kobiet, w większym stopniu niż mężczyzn, dotykają stereotypy i uprzedzenia. Niewystarczająco dyspozycyjne, obciążone dziećmi, obowiązkami domowymi – tak w dalszym ciągu postrzegają nas pracodawcy. Decyzja o pozostaniu w domu, z dziećmi, najczęściej oznacza skazanie samej siebie na gorszą sytuację materialną.


Czy możemy wobec tego pozostać obojętne? Obserwujemy obecnie pogłębiające się różnice społeczne, coraz częściej mówi się już o odrębnym świecie wykluczonych kobiet. Jesteśmy wykluczone z władzy, z kultury, z godnego życia.


Kobiety, które w początkach XX wieku wywalczyły dla nas prawa wyborcze, powtarzały, że nikt za nas nie załatwi naszych spraw. Z tego też powodu nieustannie, głośno mówiły o spotykającej je niesprawiedliwości. Dziś jak widać, sytuacja nie zmieniła się w wielkim stopniu, mimo iż problemy wydają się inne.


My kobiety musimy w końcu zrozumieć, iż bez lobbingu z naszej strony (ze strony kobiet, organizacji kobiecych), bez nacisku na władzę administracyjną same przyczyniamy się do tego, że różnice społeczne pogłębiają się. Zjawisko pogarszającej się sytuacji ekonomicznej kobiet ginie w gąszczu różnych ważnych spraw. Dla polityków z pierwszych stron gazet nie jest to problem wagi państwowej (czasem okazuje się nawet mniej istotny od budowy stadionu). Decyzje o nas (społeczne, ekonomiczne i dotyczące sfery obyczajowej) podejmowane są bez nas. Dlaczego mamy na to pozwalać? Czy chcemy na to pozwalać?


Wiele mówi się ostatnio na temat obywatelskości i uczestnictwa w życiu społecznym. W debatach tych nie zauważa się jednak, że to my kobiety jesteśmy najbardziej aktywne. To my uczestniczymy w życiu szkół, jesteśmy lokalnymi liderkami, pracujemy w ośrodkach wychowawczo-opiekuńczych. Ta deprecjonowana sfera opiekuńcza, szkolna, nie jest wcale sferą gorszą, niepoważną. To tu kształtują się postawy odpowiedzialności, otwartości, aktywności. Nie dostrzega się, że w interesie nas wszystkich leży wzmacnianie kobiet w naszych rolach społecznych oraz zawodowych.


Dla nas, członkiń Trójmiejskiej Akcji Kobiecej, aktywność, aktywizm, silny i zgodny głos kobiet to rzeczy niezwykle ważne. My kobiety jesteśmy silne, zaradne. Czas mówić głośno o tym, że to na naszych barkach, często trzymają się nie tylko domowe, ale też państwowe budżety. Czas mówić głośno o tym, że pieniądz też ma płeć. Kobiety radzą sobie, nie mają jednak innego wyjścia. Zmusza je do tego brak realnej polityki równościowej i skutecznej polityki prorodzinnej, ułatwiającej godzenie rodzicielstwa z pracą zawodową. Nie wymagajmy od kobiet radzenia sobie w każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji i wyręczania państwa. Nie umywajmy rąk, usprawiedliwiając się prawami rynku czy odwiecznym naturalnym porządkiem. Czas mówić głośno o tym, że tolerowanie tego, by przysługujące wszystkim prawa do godziwej zapłaty, równego dostępu do rynku pracy i godnego życia były łamane, jest po prostu nieuczciwe.


Na początku mojego wystąpienia wspomniałam, że sądzi się, iż kobiety nie protestują. To nieprawda! Ale może potrzebny jest nam ruch masowy? Dobrą okazją do tego jest Dzień Kobiet, dzień miły, ale jakże również symboliczny. Tego dnia kobiety w całym kraju demonstrują, aby upomnieć się o swoje prawa. W tym dniu my –wszystkie kobiety- mogłybyśmy połączyć siły (symbolicznie się zjednoczyć) i idąc ramie w ramie sprawić by nasz głos był usłyszany.

 

Więcej na temat spotkania przeczytać można TUTAJ