piątek, 20 sierpnia 2010
List protestacyjny w sprawie różnicowania wysokości nagród dla zwycięzców Gdańskiego Maratonu Solidarności 2010

 

Publikujemy list otwarty autorstwa Partii Kobiet i zachęcamy do przesyłania go pod adres maratongdansk@home.pl


Do: Stowarzyszenie Maratonu Solidarności


Zwracamy się do Państwa jako współorganizatora Maratonu Solidarności z apelem o zaprzestanie jawnej dyskryminacji kobiet, którą jest różnicowanie wysokości nagród dla zwycięzców Maratonu w zależności od płci biegaczy. Czym różni się wysiłek biegnących kobiet od biegnących obok mężczyzn?


Nie sposób zgodzić się z pomysłem nagradzania kobiet połową kwoty przyznawaną mężczyznom, sprzecznym z postanowieniem punktu 7 § 6 rozdział I Statutu NSZZ "Solidarność", a także art. 32 i 33 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

 

W organizacji biegu bierze udział wiele instytucji, ale znak "Solidarność" zobowiązuje, to nie może być puste słowo i tym bardziej taki zapis w regulaminie jest krzywdzący i oburzający. Już w 2008 r. Kinga Dunin na łamach "Wysokich Obcasów" zwróciła uwagę na tą sprawę - "ważniejsza od wysiłku jest płeć albo fizyczna niepełnosprawność. I wszystko to świetnie widać w sposobie podziału puli nagród. Pierwsza nagroda dla mężczyzn - 10 tys. zł. Potem jeszcze następne nagrody pieniężne, aż do ósmego miejsca, za które mężczyźnie zostanie wypłacone 600 zł. A kobiety? Kobieta biega taniej. Pierwsza lokata - 5 tys. zł, szóste miejsce - 500 zł, siódme i ósme - figa z makiem. Jednak jeszcze niżej, nawet dużo niżej ceniony jest wysiłek na wózku. Mężczyźni: pierwsze miejsce - 1,2 tys. zł, drugie - 800, trzecie - 500. Kobiety - 500 zł za pierwsze miejsce, za drugie i trzecie - nagrody rzeczowe. Apaszka? Guma do żucia? Uścisk dłoni prezesa? Niech każdy widzi, jak bardzo różni się w Polsce sytuacja kobiety na wózku od sytuacji mężczyzny biegnącego na przedzie." Do dzisiaj zmieniło się tylko to, że nie uczestniczą w Maratonie Solidarności niepełnosprawni, czy chodzi o to, by w następnych nie było też kobiet? Nie godzimy się na takie traktowanie kobiet, jak by nie było połowy społeczeństwa polskiego i oczekujemy odpowiednio szybkiej reakcji na tak jawną niesprawiedliwość.

 

Zarząd Partii Kobiet, Region Pomorski

 

Poniżej fragment Regulaminu Gdańskiego "Maratonu Solidarności" dotyczący przyznawania nagród pieniężnych:


MĘŻCZYŹNI:     KOBIETY:

I m 10.000 zł    Im. 5.000zł

II m 6.500 zł    II m 3.000 zł

III m 4.500 zł     III m. 2.000 zł

IV m 2.500 zł     IV m. 1.000 zł

V m 1.800 zł    V m. 700 zł

VI m 1.200 zł    VI m. 500 zł


CAŁY REGULAMIN MARATONU zobacz na stronie :

http://www.maratongdansk.home.pl/regulamin_pl.pdf

 

Uwaga! Jeśli chcesz możesz przyłączyć się do akcji protestacyjnej kopiując powyższą treść listu i przesyłając ją pod adres organizatorów

- maratongdansk@home.pl

wtorek, 16 marca 2010
Przemoc ma płeć! Apel do posłów i posłanek

Trójmiejska Akcja Kobieca podpisała się pod listem otwartym do posłów i posłanek zainicjowanym przez Fundację Feminoteka.


"My, niżej podpisani, przedstawicielki i przedstawiciele organizacji i grup działających na rzecz praw kobiet oraz osoby, którym leżą na sercu prawa kobiet, apelujemy do posłów i posłanek, by w dyskutowanej obecnie nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu w rodzinie, w jej preambule znalazł się zapis podkreślający, że przemoc dotyka najczęściej kobiet i dzieci.


W nowelizacji ustawy znajdują się już zapisy dotyczące praw dzieci. Uważamy jednak, że bez podkreślania również faktu, że to kobiety najczęściej stają się ofiarami każdego rodzaju przemocy, trudno przygotowywać skuteczne programy i trudno temu zjawisku przeciwdziałać. Chyba nie ma bardziej jaskrawego przykładu na to, że płeć ma olbrzymie znaczenie – to właśnie 800 tysięcy kobiet rocznie doświadcza przemocy, a 150 ginie w wyniku tzw. nieporozumień domowych, 95% osób stosujących przemoc to mężczyźni.


Zwracają na to uwagę i ONZ, i Unia Europejska w kolejnych zaleceniach. Nawołują, by problematyce przemocy wobec kobiet poświęcić więcej uwagi i troski. Na brak działań rządu w zakresie przeciwdziałania przemocy wobec kobiet w 2007 roku zwracał Polsce uwagę Komitet ds. Likwidacji Dyskryminacji Kobiet przy ONZ. Zagraniczni eksperci zwrócili uwagę na kwestię „znikania” kobiet w polskiej polityce, która jest określana dziś mianem prorodzinnej, nie zaś równościowej; ich niepokój budziło przede wszystkim postrzeganie przemocy domowej jako problemu neutralnego płciowo. Komitet zalecił także przeprowadzenie kampanii mającej na celu zwiększenie świadomości odnośnie zwalczania przemocy wobec kobiet. Od tamtego czasu minęły trzy lata, a polski rząd nadal pozostaje głuchy na te zalecenia. Ostatnia ogólnopolska akcja podnosząca problem przemocy wobec kobiet organizowana przez polski rząd miała miejsce pięć lat temu.


Zajmując się jedynie problematyką przemocy wobec dzieci, a lekceważąc problem przemocy wobec kobiet – nie uda się przeciwdziałać temu zjawisku, bowiem to kobiety najczęściej zajmują się dziećmi, także w rodzinach, w których występuje przemoc. Jeśli nie pomożemy matce – najbliższej naszej sojusznicze w walce z przemocą – nie pomożemy także i dziecku. Kobieta, która doświadcza przemocy najczęściej odreagowuje swój stres i bezsilność na słabszym. W przypadku rodziny jest to dziecko właśnie. To jedno ze źródeł przemocy kobiet nad dziećmi – stosują ją m.in. kobiety, które same doświadczają lub doświadczyły przemocy. Przemoc wobec dzieci, to najczęściej skutek, a nie przyczyna zjawiska przemocy w rodzinie.


Dlatego zwracamy się z apelem do Posłów i Posłanek, by w treści preambuły ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, podkreślić kwestię przemocy wobec kobiet i dzieci.

Proponujemy, by preambuła do ustawy brzmiała następująco:


„Uznając, że przemoc w rodzinie narusza podstawowe prawa człowieka, w tym prawo do życia i zdrowia oraz poszanowania godności osobistej, dotyka zwłaszcza kobiet i dzieci, a władze publiczne mają obowiązek zapewnić wszystkim obywatelom i obywatelkom równe traktowanie i poszanowanie ich praw i wolności, a także w celu zwiększania skuteczności przeciwdziałania przemocy w rodzinie stanowi się, co następuje:”


Pełna lista podpisów znajduje się TUTAJ.

piątek, 11 grudnia 2009
Apel do premiera w sprawie łamania praw człowieka

10 grudnia, w Międzynarodowy Dzień Praw Człowieka, do premiera Donalda Tuska został wystosowany apel w sprawie eliminacji wszystkich form łamania praw człowieka w Polsce.

Szanowny Panie Premierze,

Z okazji Międzynarodowego Dnia Praw Człowieka niżej podpisane organizacje apelują do Pana i do rządu o podjęcie jak najpilniejszych kroków w celu eliminacji wszelkich form łamania praw człowieka w Polsce.


Od wielu lat międzynarodowe instytucje zajmujące się monitorowaniem przestrzegania praw człowieka (ONZ, Rada Europy) zwracają uwagę na łamanie w Polsce praw kobiet oraz praw innych grup dyskryminowanych jak np. mniejszości seksualne.

Zalecenia kierowane m.in. przez komitety praw człowieka do polskiego rządu, w szczególności z zakresu zdrowia i praw reprodukcyjnych i seksualnych, są od lat notorycznie lekceważone przez przedstawicieli rządu mimo zobowiązań wynikających z ratyfikowania przez rząd polski międzynarodowych konwencji.

ONZ i Rada Europy od lat zwracają uwagę na skutki restrykcyjnego prawa aborcyjnego m.in. łamiące prawo kobiet do zdrowia i życia przy jednoczesnym łamaniu prawa do nowoczesnej antykoncepcji oraz prawa młodzieży do nieideologicznej edukacji seksualnej. Apelują o skuteczne przeciwdziałanie przemocy wobec kobiet oraz wszechstronną pomoc dla kobiet, które przemocy doświadczyły. Zwracają uwagę na brak skutecznych środków prawnych do zwalczania homofobii w sferze publicznej. Ostatnio Komitet Praw Ekonomicznych, Społecznych i Kulturalnych wystosował do rządu wszechstronne zalecenia, których realizacja zmniejszyłaby znacznie zjawisko łamania praw człowieka w Polsce.

Oczekujemy, że z okazji Międzynarodowego Dnia Praw Człowieka rząd przedstawi program realizacji swoich zobowiązań międzynarodowych wynikających z ratyfikacji międzynarodowych konwencji, dzięki czemu prawa człowieka w Polsce będą wreszcie przestrzegane.

Panie Premierze, oczekujemy jasnej deklaracji na piśmie od Pana w tej sprawie.


Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, Wanda Nowicka
Amnesty International, Draginja Nadażdin
Partia Kobiet
Towarzystwa Interwencji Kryzysowej, Anna Lipowska Teutsch
Loża Kobiet 2006, Anna Wiatr
Koalicja Karat
Zieloni 2004, Dariusz Szwed, Agnieszka Grzybek

Grupa Edukatorów Seksualnych „Ponton”, Aleksandra Józefowska
Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego, Krzysztof Smiszek
Stowarzyszenie Aktywne Kobiety (Sosnowiec), Halina Sobańska
Fundacja Autonomia, Agata Teutsch
Pracownia Kultury Współczesnej, Emilia Walczak, Karol Zamojski
Zielony Instytut, Karol Zamojski, Emilia Walczak
Fundacja Lorga
Łódź Gender, Iza Desperak
Stowarzyszenie Współpracy Kobiet, NEWW Polska
Kobiety dla Pomorza, Ewa Gromada
Trójmiejska Akcja Kobieca
Demokratyczna Unia Kobiet, Lucyna Orłowska Klub w Gdańsku
Aleksandra Sołtysiak

środa, 09 grudnia 2009
List otwarty w sprawie przeniesienia przychodni wenerologicznej

Gdańsk, 29.11.2009

Szanowny Panie Marszałku,

Wyrażamy głębokie zatroskanie oraz sprzeciw wobec zamiaru usunięcia Wojewódzkiej Przychodni Skórno-Wenerologicznej w Gdańsku z obecnej lokalizacji w Gdańsku przy ulicy Długiej 84/85, w której mieści się również Punkt Konsultacyjno-Diagnostyczny, gdzie anonimowo można wykonać testy w kierunku HIV, oraz przeniesienia przychodni do Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego przy ulicy Smoluchowskiego 18.

W naszej ocenie podjęta przez Pana Marszałka decyzja jest niesłuszną. Jako taka stoi w jasnej sprzeczności z przyjętym w 2007 roku czteroletnim, rządowym programem przeciwdziałania zakażeniom wirusem HIV, ale co ważniejsze pozbawia osoby będące nosicielami faktycznego, efektywnego dostępu do pomocy medycznej.

Bezsprzecznie głównym atutem dotychczasowej lokalizacji, w ścisłym centrum miasta, jest łatwa dostępność do fachowego zespołu, którym kieruje Pani doktor Ewa Zarazińska. Natomiast dostępność procedur medycznych, połączona z udzieloną całościową, prawdziwą informacją jest jedną z najbardziej efektywnych metod przeciwdziałania HIV.  Świadczą o tym również dane, zgodnie z którymi 86,9% środków pieniężnych przeznaczanych jest w Polsce na opiekę i leczenie nosicieli, natomiast tylko 10,3% pokrywa mądrą i przemyślaną prewencję – czy zatem nie lepiej zapobiegać niż leczyć? A właśnie pozostawienie Wojewódzkiej Przychodni Skórno-Wenerologicznej wzdłuż przecinających się wielorakich szlaków komunikacyjnych  sprzyja (także dzięki mechanizmowi „blisko, więc wejdę, zobaczę”, który jako istotny referował niedawno podczas tzw. okrągłego stołu dla reformy zdrowia prof. Marek Safjan) zapobieżeniu albo wczesnemu wykryciu zakażenia, co jest w chwili obecnej kluczowe.

Nie możemy równocześnie oprzeć się wrażeniu, że podjęta przez Pana Marszałka decyzja jest pochodną pozornej integracji osób odbieranych jako niepełnowartościowych społecznie,do której zaliczyć można bezrobotnych, mniejszości seksualne, kulturowe oraz subkultury a także osoby niepełnosprawne fizycznie lub umysłowo oraz chore na choroby zakaźne. Tym samym decyzja taka nie uwzględnia zapewne w całości interesu wspólnoty, jest nim przede wszystkim integracja społeczna każdego z mieszkańców Pomorza, której Pan Panie Marszałku jest najwyższym przedstawicielem w ramach samorządu terytorialnego.

Mając powyższe na uwadze, chcemy ponowić nasz sprzeciw wobec zamiaru przeniesienia Wojewódzkiej Przychodni Skórno-Wenerologicznej w Gdańsku, jak również zaproponować Panu Marszałkowi ponowne zweryfikowanie podjętej decyzji w kierunku uwzględnienia postulatów zgłaszanych przez pracowników przychodni, to znaczy utrzymania Wojewódzkiej Przychodni Skórno-Wenerologicznej jako placówki autonomicznej, oddzielnej od Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Gdańsku w której pomoc medyczną otrzymują nosiciele wirusa HIV oraz chorzy na AIDS, co służy uniknięciu redukcyjnego sprowadzania korzystających z Wojewódzkiej Przychodni Skórno-Wenerologicznej do widzianych jako społeczne zagrożenie, chorych. Sprzeciwiamy się również takiej polityce kadrowej, zgodnie z którą kompetentna osoba – Ewa Zarazińska – zostaje zwolniona z pracy za swe poglądy a nie jakość wykonywanej pracy.

Głęboko wierzymy, Panie Marszałku, że taka decyzja pozwoli nam wspólnie budować obywatelskie społeczeństwo Pomorza, otwarte na każdego z nas.


Sygnatariusze listu do Marszałka Województwa Pomorskiego Jana Kozłowskiego:

Krytyka Polityczna
Kampania Przeciw Homofobii Trójmiasto
Pomorski Dom Nadziei
Poradnia MONAR w Gdańsku
Stowarzyszenie Współpracy Kobiet NEWW Polska
Stowarzyszenie Wolontariuszy Wobec AIDS „Bądź z nami”
Trójmiejska Akcja Kobieca
Joanna Czajkowska
Henryka Krzywonos
Aleksandra Szymańska

poniedziałek, 26 października 2009
List otwarty przeciwko zwolnieniom na UMCS

Trójmiejska Akcja Kobieca poparła list otwarty przeciwko masowym zwolnieniom na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Prace może stracić ok. 400 osób, głównie sprzątaczki, szatniarki, pracownicy techniczni.

List zainicjowany przez Porozumienie Kobiet 8 Marca poparło wiele osób i organizacji, m.in. prof. Maria Janion czy prof. dr hab. Stanisław Obirek. Listę podpisów można przecztać TUTAJ.


List do władz UMCS w sprawie zwolnień


Ze zdumieniem przyjęłyśmy informację o zwolnieniu przez władze UMCS 400 pracowników. Jako przedstawicielki i przedstawiciele środowisk kobiecych i akademickich wyrażamy głęboki sprzeciw wobec tak nieodpowiedzialnych decyzji.


Kryzys, który jest czasem próby dla nas wszystkich, wymaga wzmożonej solidarności i odpowiedzialności. Władze uczelni, dając przykład innym, powinny w takim momencie okazać nie tylko odpowiedzialność za losy własne i swoich pracowników, ale również solidarność z tymi, którzy są najbardziej zagrożeni skutkami recesji. Wymaga to nie tylko zarządzania uwzględniającego potrzeby różnych grup pracowniczych, ale również empatii. Tej ostatniej zabrakło najwyraźniej, kiedy uczelnia informując o zwolnieniach zadecydowała jednocześnie, poprzez Fundację UMCS, o zakupie samochodu o wartości ponad 100 tys. złotych do uczelnianego „parku maszyn”.


Oszczędności nie powinno się czynić kosztem grup najbardziej społecznie poszkodowanych, które nie ponoszą najmniejszej odpowiedzialności za zadłużenie uczelni. Ich praca jest niezbędna dla dobrego funkcjonowania Uniwersytetu. Uczelnia nie może zrezygnować ze sprzątaczek, szatniarzy, portierów, pracowników i pracownic pionu technicznego i administracyjnego.


Projekt przetargu dla firm zewnętrznych, które miałyby dostarczyć nowych pracowników po niższych kosztach w praktyce oznacza zatrudnienie połowy dotychczasowych pracowników na zasadach urągających prawu pracy i podstawowej sprawiedliwości. Firmy outsourcingowe nie tylko nie zapewnią pracownikom podstawowych zabezpieczeń socjalnych, zatrudniając ich na tzw. śmieciowe umowy cywilno-prawne, zamiast na umowy o pracę, lecz także odbiorą im część dochodów, jako własne wynagrodzenie za pośrednictwo. Połowa dotychczasowych zatrudnionych będzie musiała wykonywać dwa razy tyle pracy, za mniejsze pieniądze i bez żadnych zabezpieczeń.


Apelujemy o sprawiedliwe i odpowiedzialne rozwiązanie problemu zadłużenia uczelni. Nauczyciele nauczycieli powinni uczyć społeczeństwo jak zdać egzamin z człowieczeństwa w czasie kryzysu.


Jednocześnie informujemy, że na najbliższej manifestacji środowisk kobiecych 7 marca 2010 roku będziemy poruszać kwestię ekonomicznej sytuacji kobiet. Mamy głęboką nadzieję, że UMCS nie stanie się jednym z głównych bohaterów czarnej listy nieodpowiedzialnych i niesprawiedliwych pracodawców.

niedziela, 04 października 2009
List otwarty organizacji kobiecych przeciwko poniżaniu ofiar przemocy seksualnej

Trójmiejska Akcja Kobieca zainicjowała list otwarty przeciwko poniżaniu ofiar przemocy seksualnej, które ma miejsce w mediach przy okazji analizowania sprawy Romana Polańskiego.

 

List otwarty organizacji kobiecych przeciwko poniżaniu ofiar przemocy seksualnej


Pragniemy wyrazić głębokie zaniepokojenie sposobem, w jaki czołowi przedstawiciele kultury, mediów i polityki bronią Romana Polańskiego, który został aresztowany w Szwajcarii po 31 latach unikania kary za przemoc seksualną wobec 13-letniej dziewczynki.


Naszym zdaniem obrona Polańskiego nie może odbywać się kosztem godności Samanthy Geimer. Niedopuszczalne są wypowiedzi, że była to „nieletnia prostytutka" (Krzysztof Zanussi), że dziewczynki "prowokują dorosłych mężczyzn" (Dorota Stalińska), a zatem są same są sobie winne, zwłaszcza wtedy, gdy nie są dziewicami (Karolina Korwin-Piotrowska). Takie słowa mają realny wpływ na sytuację ofiar przemocy seksualnej, które słysząc powielane w mediach oskarżenia, będą bały się ujawnić nadużycia, których doświadczają. Szacuje się, że około 80% przypadków przestępstw seksualnych nie jest zgłaszanych na policję.


Sprawa Polańskiego unaoczniła, jak wiele cenionych osób, także tych uważanych za autorytety, wierzy w mity na temat przemocy seksualnej i bezrefleksyjnie je powtarza. Jak pokazują statystyki, m.in. Międzynarodowe Badania nad Przemocą Wobec Kobiet (IVAWS) czy dane Amerykańskiego Departamentu Sprawiedliwości[1], typowy gwałt to nie napad dokonany w ciemnej uliczce przez nieznajomego sprawcę. Najczęściej gwałciciel znany jest ofierze i nadużywa jej zaufania. Również przemoc fizyczna nie jest warunkiem koniecznym do stwierdzenia gwałtu. Dlatego lekceważące wypowiedzi o tym, że poczęstowana alkoholem i narkotykami dziewczynka "zgodziła się na seks", są nie na miejscu. Zgoda dziecka nie ma tu nic do rzeczy, gdyż stosunek seksualny z nim to przestępstwo, także według polskiego Kodeksu Karnego.


Niepokoją również słowa Seweryna Blumsztajna, który apeluje o specjalne traktowanie artystów, ponieważ wielki talent to "dar, wobec którego jesteśmy bezradni w naszych sądach moralnych" oraz list otwarty Stowarzyszenia Filmowców Polskich, w którym postulowane jest natychmiastowe uwolnienie reżysera. W obliczu sądowych nieprawidłowości w tej sprawie powinno się raczej żądać sprawiedliwego procesu. Bycie osobą utalentowaną, znaną i majętną nie może niwelować odpowiedzialności za przestępstwo.


Apelujemy o zaprzestanie lekceważenia ofiar przemocy seksualnej.


Wzywamy osoby, które poniżająco wypowiadały się o Samancie Geimer do wyrażenia publicznych przeprosin.


Trójmiejska Akcja Kobieca

Stowarzyszenie Otwarte Forum

Stowarzyszenie na Rzecz Dzieci i Młodzieży Program STACJA

Stowarzyszenie Współpracy Kobiet NEWW-Polska

Centrum Wspierania Partycypacji Społecznej

Koalicja Kobiet Europejskich w Radomiu

Stowarzyszenie "Same o Sobie S.O.S"

Stowarzyszenie Pro Femina

Nieformalna Grupa Łódź Gender

Porozumienie Kobiet 8 Marca

Stowarzyszenie Pomocy Samotnym Matkom "Pozwól żyć" Oddział w Warszawie

Kobiety dla Pomorza

Fundacja Przestrzeń Kobiet

Fundacja Autonomia, Kraków

Fundacja Feminoteka

Fundacja MaMa

Śląska Strefa Gender

Kampania Przeciw Homofobii

Kolektyw UFA, Warszawa

dr Sławomira Walczewska, Fundacja Kobieca eFKa, Kraków

Beata Kozak, Fundacja Kobieca eFKa, Kraków

Agnieszka Grzybek, Przewodnicząca Zielonych 2004

dr Aleksandra Banot, Grupa Inicjatyw Genderowych - GIGa Śląsk, Obywateklskie Forum Kobiet

Samuel Shepard, Śląskie Stowarzyszenie Europejskich Praw Podstawowych

Sławomir Sierakowski, Krytyka Polityczna

Anna Katarzyna Miłoszewska, Centrum Praw Kobiet, Wrocław

Anna Kowalska, Stowarzyszenie Willa Decjusza

Marta Świątek-Prycik, Centrum Praw Kobiet, Wrocław

Urszula Nowakowska, Centrum Praw Kobiet

Anna Nowicka, Partia Kobiet/Stowarzyszenie WAGA

Małgorzata Młynarz, grupa Lady Zone, Bielsko Biała

Anna Zdrojewska, Grupa Filmowa Entuzjastki

Roman Kurkiewicz, Warszawa

dr Izabela Kowalczyk

Monika Płatek prof. UW dr hab, Wydział Prawa i Administracji, Uniwersytet Warszawski

dr Małgorzata Tkacz-Janik, Zieloni 2004

dr Agnieszka Graff

dr hab. Ewa Graczyk, prof. UG

Prof. UG dr hab. Marek Mosakowski

Anna Zawadzka, socjolożka, Warszawa

Lucyna Szpuniar - Iwańczuk

Anna Bargiel, kuratorka Małego Klubu Bunkra Sztuki


Pełna lista osób, które podpisały protest, znajduje się TUTAJ.

Poza tym ponad 230 osób, m.in. Maciej Nowak i Magda Mosiewicz, poparło protest za pośrednictwem Facebooka.

 

 


[1] “Violence against women: an international perspective” Holly Johnson, Natalia Ollus, Sami Nevala

“Przemoc wobec kobiet w Polsce: aspekty prawnokryminologiczne” Beata Gruszczyńska

Dane Amerykańskiego Departmentu Sprawiedliwości:

http://www.ojp.usdoj.gov/bjs/abstract/cvusst.htm

http://www.ojp.usdoj.gov/bjs/pub/pdf/cvus0602.pdf

http://www.rainn.org/get-information/statistics/sexual-assault-offenders

piątek, 25 września 2009
List otwarty w sprawie wypowiedzi Janusza Kochanowskiego

Trójmiejska Akcja Kobieca zdecydowała się podpisać list otwarty w sprawie  dyskryminującej kobiety wypowiedzi Rzecznika Praw Obywatelskich Janusza Kochanowskiego. List został przygotowany przez Agatę Czarnacką oraz Piotra Czerniawskiego. Poniżej przedstawiamy jego treść:


Wyrażamy stanowczy protest przeciw wypowiedziom Rzecznika Praw Obywatelskich, Janusza Kochanowskiego, które padły 24 września 2009 na antenie TVN w programie Moniki Olejnik „Kropka nad i”.


Na mocy art. 1 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich z 15 lipca 1987 Rzecznik stoi na straży wolności i praw człowieka i obywatela określonych w Konstytucji oraz w innych aktach normatywnych. Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej w rozdziale poświęconym tym prawom stanowi w art. 32 i 33 „Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny. Kobieta i mężczyzna w Rzeczypospolitej Polskiej mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym. Kobieta i mężczyzna mają w szczególności równe prawo do kształcenia, zatrudnienia i awansów, do jednakowego wynagradzania za pracę jednakowej wartości, do zabezpieczenia społecznego oraz do zajmowania stanowisk, pełnienia funkcji oraz uzyskiwania godności publicznych i odznaczeń”.


Wypowiedzi Janusza Kochanowskiego, w których explicite przesądza on o rolach społecznych, jakie mają spełniać kobiety, autorytarnie wymienia on ich potrzeby, opierając się nie na przepisach prawa, lecz na stereotypach i swoim „doświadczeniu życiowym”, budzą naszą konsternację i zażenowanie. Urzędnik państwowy, spełniający kluczową dla praw obywatelskich rolę w państwie prawa, który obraża feministki, stwierdzając, że „nie są nimi kobiety spełnione w normalnych rolach” i „szukają one rekompensat w innych dziedzinach” i jednoznacznie przypisując im poczucie frustracji i życiowego niedostosowania, dopuszcza się dyskryminacji ze względu na poglądy i rażąco narusza te przepisy, na których straży jest obowiązany stać na mocy ustawy. Podobnie niedopuszczalny charakter mają autorytarne wypowiedzi RPO, przesądzające sprawę parytetów płci na listach wyborczych, będących aktualnie przedmiotem debaty społecznej.


Rzecznik Praw Obywatelskich najwyraźniej zapomina, do jakich celów został powołany na ten ważny urząd. Jako obywatele, którym na sercu leży przestrzeganie podstawowych praw i wolności w Rzeczpospolitej Polskiej, pragniemy mu tym protestem o nich dobitnie przypomnieć.


Osoby, które chciałyby podpisać się pod listem otwartym, mogą do niedzieli wieczorem przesłać maila ze swoim imieniem i nazwiskiem na adres tak3miasto@gazeta.pl. Podpisy zostaną przekazane autorce i autorowi listu.

piątek, 18 września 2009
Koniec rent dla wdów? Odpowiedź PKPP Lewiatan

Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan odpowiedziała na podpisany przez TAK list otwarty przeciwko odbieraniu rent wdowom.


Z przesłanej nam odpowiedzi wynika, że wg Lewiatana wdowy w średnim wieku, które wiele lat były gospodyniami domowymi, nie pracują - bo po prostu nie chcą. Nie widać tu żadnej refleksji o rynku pracy, o tym, jak trudno kobietom 50+ (czy nawet 40+) zdobyć etat. Optymistyczne statystyki mówiące o tym, jakie Polki są przedsiębiorcze i jak licznie zakładają firmy, nie uwzględniają niestety, że wiele tych "firm" to tak naprawdę wymuszone przez pracodawcę samozatrudnienie...


Odpowiedzią na tą sytuację mogłoby być m.in wspieranie równego podziału obowiązków rodzicielskich, aby matki nie były wykluczane z rynku pracy. Jednak Lewiatan opowiada się przeciwko urlopom ojcowskim...


Inne uwagi do odpowiedzi Lewiatana przedstawiamy w treści otrzymanego listu:


Jeżeli Polska ma być bogatym krajem, musi być krajem ludzi pracujących!


W odpowiedzi na oświadczenie organizacji pozarządowych pt. „Nie zabierajcie wdowiego grosza” (GW, 20.08.2009) w sprawie proponowanego przez PKPP Lewiatan ograniczenia możliwości korzystania z rent rodzinnych przez wdowy, przedstawiamy poniżej nasze stanowisko.

 

Oświadczenie Państwa odnosi się nie do naszych rzeczywistych poglądów, lecz ich skrótowej prezentacji w artykule Gazety Wyborczej. Przykro nam, że sygnatariusze oświadczenia nie zwrócili się najpierw bezpośrednio do nas z prośbą o wyjaśnienie naszych intencji.


Po pierwsze, trzeba wyraźnie podkreślić, że nie postulujemy ograniczenia świadczeń dla wdów, które wychowują dzieci, są niepełnosprawne lub w podeszłym wieku. Uważamy jedynie, że nie powinny żyć z zasiłku kobiety, które nie osiągnęły wieku emerytalnego, są zdrowe i mają już dorosłe dzieci. One mogą i powinny podjąć pracę.


Nie postulujemy także odebrania gwarancji rentowych państwa tym osobom, które już je nabyły. Prawo nie może działać wstecz. Uważamy jednak, że niezbędne są zmiany – społeczeństwo starzeje się i pracujący muszą utrzymywać coraz więcej emerytów i rencistów. Nie możemy być dożywotnio niewolnikami nieracjonalnego rozwiązania tylko dlatego, że istnieje. Zmiany muszą być oczywiście stopniowe, aby zainteresowani mieli czas na wypracowanie nowych strategii życiowych.


Nie jest także prawdą, że nie doceniamy pracy kobiet w domu. Najlepszym tego dowodem był nasz postulat, aby podnieść składki na ubezpieczenie emerytalne płacone przez państwo za kobiety w okresie urlopu wychowawczego. (TAK: A jeszcze lepszym dowodem był sprzeciw Lewiatana wobec zwiększania wysokości składek ubezpieczeniowych dla kobiet na urlopie macierzyńskim...)


Jesteśmy natomiast przeciwni preferencyjnemu traktowaniu kobiet, które pracują w domu, w stosunku do kobiet, które pracują zarówno w domu, jak i zawodowo. (TAK: A może czas na to, by mężczyźni również pracowali zarówno w domu, jak i zawodowo? Konieczne jest wspieranie równego podziału obowiązków rodzicielskich, aby matki nie były wykluczane z rynku pracy. Jednak Lewiatan opowiada się przeciwko urlopom ojcowskim...) Trzeba bowiem pamiętać, że składki rentowe płacone przez mężów daleko nie wystarczają na sfinansowanie rent dla wdów. Zatem to również kobiety pracujące zawodowo finansują świadczenia dla niepracujących wdów. (TAK: A tu widzimy piękny przykład próby skonfliktowania środowisk kobiecych...)


PKPP Lewiatan nie przygotował gotowego projektu cięć rentowych, a jedynie zaapelował do Komisji Trójstronnej o debatę w sprawie reformy rent rodzinnych. Uważamy bowiem, że opinia publiczna koncentruje się w takich sytuacjach na potrzebach niepracujących i prawie w ogóle nie mówimy o kosztach, jakie z tego tytułu ponoszą pracujący. W Polsce pracuje zaledwie 6 na 10 osób w wieku produkcyjnym! To dlatego blisko połowa wynagrodzenia jest każdemu pracującemu odbierana na sfinansowanie świadczeń społecznych. A i tak to nie wystarcza. Problem stale pogłębia się z powodu starzenia się społeczeństwa.


PKPP Lewiatan apeluje do polityków, dziennikarzy, związków zawodowych i organizacji społecznych o rzetelną debatę, uwzględniającą nie tylko potrzeby niepracujących, ale również rosnące obciążenia pracowników.

 

Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan

20 sierpnia 2009 roku


środa, 16 września 2009
List przeciwko odbieraniu rent wdowom

Jako organizacje działające na rzecz praw kobiet pragniemy wyrazić swoje oburzenie proponowanymi przez PKPP zmianami w prawie.

Pan Jeremi Mordasewicz, przedstawiciel Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych „Lewiatan” przekazał opinii publicznej, że PKPP zaproponuje wkrótce rządowi, by nie przyznawał więcej rent rodzinnych (należą się wdowom, które w chwili śmierci męża miały 45 lat). Proponowane rozwiązania tłumaczy się m.in. niesprawiedliwością wynikającą z obecnego kształtu prawa oraz oszczędnościami dla budżetu w kwocie 4 mld złotych. Trudno nam zgodzić się z zasadnością takiej argumentacji.

Po obniżeniu progów podatkowych dla najbogatszej warstwy społeczeństwa szukanie oszczędności kosztem gorzej sytuowanej grupy kobiet zakrawa na cynizm. Jeżeli rząd chce zachęcić kobiety 50+ do aktywności, powinien zapewnić im możliwość realizowania tej aktywności, zamiast „motywować” je głodem.

Zawierając związek w obliczu państwa, kobiety, które owdowiały, dostały od tego państwa między innymi gwarancje zabezpieczenia na wypadek śmierci męża i państwo nie może się z tej gwarancji nagle wycofać nie podważając własnej powagi.

Głęboki sprzeciw budzi w nas wypowiedź pana Mordasewicza, według którego: Nie może być tak, że kobieta, która pracowała całe życie, dostaje 1,2-1,3 tys. zł emerytury. A kobieta, która nie pracowała, a zmarł jej mąż, ma tyle samo. Założenie, że domowa praca kobiet nie kwalifikuje się jako praca od wielu lat krytykowane jest przez czołowych ekonomistów i ekonomistki. Wartość zajęć kwalifikowanych jako „nieodpłatna praca kobiet” stanowi bowiem znaczący wkład w gospodarki krajowe (w przypadku USA wartość tej pracy oceniana jest jako równowarta 40% PKB tego kraju, podobnie jest w Polsce).


W Polsce jednak nadal, i potwierdza to także wypowiedź pana Mordasewicza, jest to praca nie tylko niedoceniana finansowo, ale także pozbawiona społecznego szacunku. Ciężka, ale nieodpłatna praca okazuje się ostatecznie pracą wykonywaną za darmo i na darmo, skoro w momencie śmierci męża kobieta traci bezpieczeństwo egzystencjalne.


Apelujemy do PKPP o wycofanie się z proponowanych projektów zmian. Apelujemy do rządu o odrzucenie tego projektu. Oczekujemy, że resort pracy podtrzyma negatywne stanowisko w sprawie proponowanych przez PKPP „Lewiatan” zmian. Zgadzamy się bowiem co do tego, że zmiany w polskim systemie emerytalnym są niezbędne i zależy nam na poprawie zarządzania funduszami opieki społecznej, a także na aktywizacji zawodowej kobiet w każdym wieku. Jednak wprowadzanie zmian doraźnych, ślepych na społeczne uwarunkowania i rzeczywistą (a nie deklarowaną) – sytuację rynkową – uważamy za niedopuszczalne.


Porozumienie Kobiet 8 Marca

Stowarzyszenie „Same o Sobie S.O.S.”

Fundacja „Feminoteka”

Fundacja MaMa

Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny

Koalicja Karat

Krytyka Polityczna

Stowarzyszenie Współpracy Kobiet, NEWW-Polska

Śląskie Stowarzyszenie Europejskich Praw Podstawowych

Grupa Inicjatyw Genderowych – GIGa Śląsk

Fundacja Przestrzeń Kobiet

Trójmiejska Akcja Kobieca

Kobiety dla Pomorza

WZZ „Sierpień 80”

Zieloni 2004

Fundacja Pomocy Matematykom i Informatykom Niesprawnym Ruchowo

Lady Zone

Federacja „Polskie Lobby Kobiet”

oraz:

Prof. dr hab. Monika Płatek; Wydział Prawa i Administracji UW

Prof. dr hab. Eleonora Zielińska; Sekcja Przeciwdziałania Dyskryminacji Kliniki Prawa UW

Dr Barbara Namysłowska – Gabrysiak; Sekcja Przeciwdziałania Dyskryminacji Kliniki Prawa UW

Prof. dr hab. Małgorzata Fuszara; Instytut Stosowanych Nauk Społecznych UW

List w sprawie Lasu Ojców

Oto list, który przesłałyśmy Prezydentowi Pawłowi Adamowiczowi po promowanej w bardzo konserwatywny sposób akcji sadzenia Lasu Ojców. Prezydent nie odpowiedział nam osobiście, lecz skierował tą sprawę do Wydziału Środowiska Urzędu Miasta. Dyrektor WŚ Maciej Lorek zaprosił nas na rozmowę. Starałyśmy się wyjaśnić powody naszego sprzeciwu i zaproponowałyśmy inne, bardziej równościowe pomysły na włączenie mieszkańców w ekologiczną akcję. Być może wkrótce będziemy miały okazję zrealizować jeden z naszych pomysłów. :-)

Niestety, dotychczas nie otrzymałyśmy odpowiedzi na pytanie jakie działania podejmuje lub planuje miasto Gdańsk w zakresie polityki równości kobiet i mężczyzn...


Gdańsk, 13.05.2009

 

Prezydent Miasta Gdańska
Paweł Adamowicz
Urząd Miejski w Gdańsku
ul. Nowe Ogrody 8/12
80-803 Gdańsk

 

Trójmiejska Akcja Kobieca, oddolna inicjatywa na rzecz praw kobiet, chciałaby wyrazić swój sprzeciw wobec promowania stereotypów płciowych przez Urząd Miejski.


26 kwietnia gdański magistrat zorganizował akcję „Las ojców”. Wydarzenie poprzedziły publikowane w mediach informacje przypominające stare powiedzenie, jakoby zadaniem prawdziwego mężczyzny było wybudowanie domu, posadzenie drzewa i spłodzenie syna. „Miasto Gdańsk wolne od wartościowania tego starego prawidła postanowiło dać gdańskim ojcom możliwość wypełnienia jednej z męskich powinności” – czytamy w ogłoszeniu. Czy aby na pewno nie ma tu wartościowania? Skoro miasto mówi o „możliwości wypełnienia jednej z męskich powinności”, to jednak pozytywnie wartościuje takie przekonania i powiela płciowe stereotypy, zamiast promować współpracę, partnerstwo i równość.


Jesteśmy zaniepokojone brakiem równościowych standardów w instytucjach miejskich. Do akcji „Las Ojców” dołączył ostatnio konkurs Muzeum Historycznego Miasta Gdańska, mający wyłonić Panienkę z okienka i Dyla Sowizdrzała. W konkursie tym nagrody podzielono według płci, m.in. mężczyzna otrzyma kurs spadochronowy, zaś kobieta lot widokowy nad Gdańskiem. Przypominamy, iż Polskę obowiązuje dyrektywa unijna 2002/73/WE, dotycząca równego traktowania kobiet i mężczyzn. Według tej dyrektywy „dyskryminacja bezpośrednia to sytuacja, w której dana osoba traktowana jest mniej korzystnie ze względu na płeć niż jest, była lub byłaby traktowana inna osoba w porównywalnej sytuacji”. Sytuację taką świetnie obrazuje zorganizowany przez Muzeum konkurs.


Z kolei Traktat Amsterdamski (1997 r.) ustanowił zasadę równego traktowania kobiet i mężczyzn, jako jedną z głównych misji realizowanych przez Wspólnoty (art. 2). Prawo wspólnotowe nakłada na państwa członkowskie obowiązek dążenia do wyeliminowania dyskryminacji. Z zaniepokojeniem stwierdzamy, że gdańskie instytucje publiczne nie podążają za tymi standardami.


W związku z powyższym, powołując się na ustawę o dostępie do informacji publicznej, zwracamy się z zapytaniem, jakie działania podejmuje lub planuje miasto Gdańsk w zakresie polityki równości kobiet i mężczyzn?

 

W imieniu Trójmiejskiej Akcji Kobiecej,

Monika Popow

Agnieszka Kaim

List do Muzeum Historycznego Miasta Gdańska

Poniżej publikujemy list, który w maju wysłałyśmy do Muzeum Historycznego Miasta Gdańska. Dotyczył on konkursu, w którym wyraźnie widać było dyskryminację przy podziale nagród. Mężczyznom zaproponowano kurs spadochronowy, a kobietom - lot widokowy.

Niestety, nie doczekałyśmy się odpowiedzi, mimo, że takie placówki mają obowiązek kontaktować się z obywatelami... Jednak w kolejnych medialnych doniesieniach na temat konkursu nie wspominano o podziale nagród wg płci osób biorących udział w konkursie.

 

 

Gdańsk, 13.05.2009

 

Monika Kryger
Kierowniczka Działu Edukacji, Promocji i PR-u
Muzeum Historyczne Miasta Gdańska
Ratusz Głównego Miasta
ul. Długa 46/47, Gdańsk

Do wiadomości:
Anna Czekanowicz - Drążewska
Dyrektorka Biura Prezydenta Miasta Gdańska ds. Kultury
ul. Nowe Ogrody 8/12
80-803 Gdańsk

Szanowna Pani,

Trójmiejska Akcja Kobieca, oddolna inicjatywa na rzecz praw kobiet, chciałaby wyrazić swój sprzeciw wobec sposobu realizacji konkursu Muzeum Historycznego Miasta Gdańska na Dyla Sowizdrzała i Panienkę z okienka.


Reklamujący konkurs plakat, wiszący m.in. na Uniwersytecie Gdańskim, przedstawia podział nagród. Ze zdziwieniem przeczytałyśmy, że nagrody dla kobiety to kurs języka obcego, wizyta w SPA, wybielanie zębów, kosmetyki, słodycze oraz widokowy przelot nad Gdańskiem, zaś dla mężczyzny: kurs prawa jazdy, kosmetyki i kurs spadochronowy.


Chciałybyśmy zwrócić uwagę na kilka spraw – nagrody są różne dla każdej płci, z korzyścią dla mężczyzn. Nagrody dla kobiet służą głównie urodzie, nagrody dla mężczyzn służą zaś aktywności. Mężczyzna nauczy się skakać na spadochronie, kobieta będzie mogła jedynie podziwiać widoki… Również jeśli chodzi o wartość finansową nagród, wygląda na to, że najbardziej wartościową nagrodę otrzyma mężczyzna (kurs spadochronowy).


Z czego wynika taki podział nagród? Mogły być one przecież jednakowe dla obu płci lub można było zostawić wybór laureatom, czy wolą wybielać zęby, czy uprawiać ciekawy sport… Dlaczego z góry zabrano kobietom nagrody wymagające aktywności?


Naszym zdaniem taki podział nagród to wynik stereotypowego myślenia i dyskryminacji, która nie powinna mieć miejsca w nowoczesnej instytucji, jaką pragnie być Muzeum Historyczne Miasta Gdańska. Przypominamy, iż Polskę obowiązuje dyrektywa unijna 2002/73/WE, dotycząca równego traktowania kobiet i mężczyzn. Według tej dyrektywy „dyskryminacja bezpośrednia to sytuacja, w której dana osoba traktowana jest mniej korzystnie ze względu na płeć niż jest, była lub byłaby traktowana inna osoba w porównywalnej sytuacji”. Sytuację taką świetnie obrazuje zorganizowany przez Muzeum konkurs. Prawo wspólnotowe nakłada na państwa członkowskie obowiązek dążenia do wyeliminowania dyskryminacji. Z zaniepokojeniem stwierdzamy, że gdańskie instytucje nie podążają za tymi standardami.


Do konkursu pozostało jeszcze kilka dni. Mamy nadzieję, że wycofają się Państwo z niefortunnego pomysłu podziału nagród wg płci.

 

W imieniu Trójmiejskiej Akcji Kobiecej,

Agnieszka Kaim

Monika Popow